I am a kind of magic
Blog > Komentarze do wpisu

Wakacje pod namiotem

Kto ich nie przeżył jako dziecko niech żałuje.

Trzeba najpierw wszystko upchać do samochodów. Swojego albo sąsiadów, z którymi się jedzie.
Przed wyjazdem moim zadaniem było policzenie śledzi do namiotu i korków od materacy - żeby była wystarczająca lub zapasowa (dla sąsiadów) ilość.


Najlepiej przejechać pół Polski, bo bliżej to się namiotu nie opłaca rozbijać.

Na miejscu trzeba znaleźć... miejsce. Dla siebie i sąsiadów. My mieliśmy namiot 6-osobowy, bo mój tata nie lubi się schylać. Namioty trzeba było rozbić, przypiąć, przywiązać, okopać, a z czasem - oświetlić. Sąsiadom też.

Dmuchanie materacy, pontonów, kół do pływania, pływaczków, kaczuszek... słabo mi...

Wędki wyciągnąć, robaki postawić za drzewem.

Zwiedzić okolice, znaleźć miejsce do kąpania i do wędkowania, znaleźć źródełko, albo kran z wodą pitną, zapić z panem pobierającym opłaty za pole namiotowe, zawalczyć o terytorium z łabędziem - terytorialistą (ugryzł mnie).

WYKĄPAĆ SIĘ. Ja się kąpałam rozsądnie, moja Siostra zawsze aż do momentu gdy była sina z zimna - no taki z niej wodniaczek :)
(do dziś ją nad morze ciągnie bardziej niż w góry, a mnie odwrotnie)

Pobić się, podtopić, nauczyć się pływać, próbować nauczyć Siostrę pływać, zastawiać coraz to wymyślniejsze pułapki na wszędobylskie pszczoły, kląć na komary, śpiewać przy ognisku, podrzeć nową koszulkę, złowić taaaaaką rybę, zabić rybę, zjeść rybę (tata patroszył), pozmywać, poznać ratownika, poderwać ratownika, rzucić ratownika, zgubić japonki, spalić się na skwarkę, śmiać się, śmiać się jeszcze więcej...

Nie chcieć wracać do domu, chcieć wrócić następnego roku.

Ach :)


Image Hosted by ImageShack.us

Ślesin, wakacje pod namiotem, wieeele lat temu.
Jedna z dziewuch na zdjęciu to ja !!


Dodatek


To zdjecie już raz było, ale znowu pasuje, bo zostało zrobione na wakacjach pod namiotem (nota bene nad tym samym jeziorem) i tylko włosy miałam dłuższe ;)


czwartek, 21 sierpnia 2008, 4wymiar

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2008/08/21 22:47:00
Cóż ... powiem tak ... pobawię się w naszą-klasę, ale będę szczery.
Patrzę na to zdjęcie i tak sobie myślę - śliczne zdjęcie, super wyglądasz ... następnie spoglądam na to małe powyżej i dodaję - nic się nie zmieniłaś :)
Pozdrawiam :)
-
2008/08/21 22:56:31
Jak Ty już ładnie umiałaś w tym wieku "nóżka na nóżkę", o rajuśku.. Ze mnie był chłopoczur, ale wbrew logice i tak wielu się we mnie kochało, choć byłam brzydka jak kupa jenota (ukradłam mojemu mężowi to określenie czegoś NAPRAWDĘ brzydkiego, choć nie wiem skąd on może wiedzieć, jak wygląda kupa jenota:)) i zero jakiejś klasy miałam (zresztą do dziś mi zostało:))

Na kolankach siostra? Nawet jak nie, to chyba ktoś, kogo bardzo lubisz, bo tak uroczo się tulicie. Moja Marcela psioczy na Korka czasem, ale jak się przytulają to tak samo wyglądają i to ciepełko z ich oczu bije takie samo. To dobrze, to wiem, że będą dobrym, dorosłym rodzeństwem. Duża ulga, bo przyjaźń między rodzeństwem to coś bezcennego i dosyć rzadkiego w przyrodzie.
-
2008/08/21 22:57:09
raz, dziękuję. Odnotowałam, że w krótkich, farbowanych włosach z dzieckiem na ręku też mi ładnie ;)
-
2008/08/21 22:59:33
leniwade, to moje chrześniaczka, Ania. Siostra jest tylko 9 lat młodsza i pewnie w czasie robienia zdjęcia siniała w wodzie :D
Mogłam mieć wtedy max 18 lat...
-
2008/08/21 23:07:05
Dziewięć lat, no koszmarna różnica wieku!
Nie życzyłaś jej czasem, żeby w tej wodzie tak sobie zsiniała aż na śmierć?;) Marcela długi czas miała taką roszczeniową postawę- "mi się coś tam należy, bo jestem starsza od niego, a poza tym wy go bardziej kochacie i ja jestem pokrzywdzona", ale z upływającym czasem zauważyła, że kochamy ich tak samo, traktujemy tak samo i należy im się to samo (brak tygodniówy np. dotyka jedno i drugie jak sobie przegną:))

Faktycznie, niewiele się zmieniłaś-tylko długość włosów i doświadczenie życiowe inne:)
-
2008/08/21 23:11:23
leniwa, już wtedy jej takich rzeczy nie życzyłam, ale jak była młodsza i wierszyka nie mogła zapamiętać, małpion jeden, to się denerwowałam na nią okrutnie i niesłusznie, bo ona jest najmądrzejsza w całym powiecie :)

A pierwszy raz poczułam, że bardzo, bardzo kocham moją Siostrę, kiedy to jako brzdąc mi zniknęła jak jej miałam pilnować, a balkon był otwarty, a barierki nie było - mnie się wtedy zwieracze ze strachu zacisnęły!! I to nie ze strachu, że dostanę lanie za nie upilnowanie, tylko, że coś jej się naprawdę stało. A ona sobie zasnęła w kocach i pierzynach, pieron jeden, podlec. Jak ja ją wtedy uściskałam! :D
-
2008/08/21 23:11:48
PS. doswiadczenia życiowego z długością włosów przybywa ;)))
-
2008/08/21 23:19:41
Cholera! A ja ciągle zapuszczam i obcinam, zapuszczam i obcinam, zapuszczam..
:)
Zauważyłam, że między nimi też już miłość i dbają o siebie. Jedno broni drugie przed rówieśnikami (Kornel bił się w obronie Marceli, jak ją ktoś na wakacjach kurduplem nazwał!) a i przed rodzicami kark nadstawia jedno za drugie, winy na siebie nawzajem nie zrzucają i wolą między sobą coś załatwić, niż matce kablować:D no jak dla mnie to super

spamerskiej leniwej mówimy już dziś DOŚĆ!- buziak dla B. :*
-
2008/08/21 23:21:33
jesteś wspaniałą mamą, a i mężowi chwała sie należy :)
Buźka :*
-
2008/08/22 09:26:41
A myśmy się rozbijali w Bułgarii - co to było za życie!
Jechało się 3 dni "maluchem", po drodze spało w samochodzie, żeby namiot wyjąć dopiero na miejscu. Do tej pory nie wiem, jak moi rodzice umieli się spakować na taką wyprawę. Właściwie to w ogóle nie wiem, jak oni jechali: samochód nie spełniający żadnych standardów bezpieczeństwa, bez komórek, bez znajomości bułgarskiego, bez uprzedniej rezerwacji... ;)
Cudownie było!
-
2008/08/22 09:33:48
amambilis, o łał. 3 dni w drodze to już hardkor!
I pomysleć, że kiedyś survival był codziennością, a teraz sieza kursy surviavolwe słono płaci ;)
-
2008/08/22 09:42:50
Fajne to "chcieć, nie chcieć" ;) Tylko co ratownik na to "rzucanie nim"? ;))
Pozdrawiam :)
-
2008/08/22 09:53:02
co Ty wiesz o jeżdżeniu pod namiot:)))

jedzie się stopem lub pociągiem (jakim kurna samochodem, z sąsiadami?)
w plecaku dodatkowo butla z gazem, pełno konserw i wyprawa w góry k. na przykład Krynicy:))
wędrówka w pełnym rysztunku do upadłego a co Ty mi tu o błogości namiotowania???
oj...

:))
-
2008/08/22 10:02:36
krogulec, witam :)
Co do ratownika - no taki lajf ;)

dan, w górach z namiotem własnym byłam tylko raz, bo w góach się śpi na bazach, na sianie, pod gołym niebem albo w schronisku. Mieliśmy namiot tylko dlatego, że mieliśmy też wtedy rowerki :)
Okolice Krynicy przepiękne :)
-
2008/08/22 10:04:41
Domyślam się, choć z drugiej strony ratownik ze szkła nie jest a więc... ;)))
-
2008/08/22 10:09:52
Ta dziewuszka, która siedzi na kolanach? ;)))
-
2008/08/22 10:18:35
krogulec, w komentarzach było o tej dziewuszce, to moja chrześniaczka :)
-
2008/08/22 10:57:04
4wymiar, Krogulec,
czy Wy się przypadkiem nie poznaliście przez mój blog? :)
Proponuję hasło dnia: "amabilis zbliża blogerów"!
-
2008/08/22 11:16:33
Śliczne jest to pierwsze zdjęcie. Chciałbym napisać, że byłaś bardzo ładna, tylko nie wiem, czy to nie będzie gafa...
-
2008/08/22 11:20:47
ama, oficjalnie nie zostaliśmy sobie przedstawieni, ale urzekł mnie Jego ptak :)

alex, napisz co chcesz, byle prawdę :)
-
2008/08/22 12:59:15
Już wiem jak mam to napisać : już wtedy byłaś bardzo ładna :)
-
2008/08/22 13:36:05
alex, dziękuję.

Rozpuszczacie mnie ;)
-
2008/08/22 14:42:53
Byłam raz z rodzicami pod namiotem nad jeziorem Velence na Węgrzech. Pamiętam, że było ciepł, często jedliśmy żółte papryczki i zbierałam z siostrą i bandą Polaków (dzieci) puszki i butelki po piwie. Drogo wtedy dla nas było za granicą więc radziliśmy sobie jak mogliśmy :) Mieliśmy za sprzedaż butelek pieniądze na słodycze i kolorowe takie żarówiaste gumki do włosów.
A jak już skończyłam te swoje 18 lat, rodzice pozwolili mi wyjechać pod namiot z chłopakami. I było tak. Kilka namiotów. Młodzież, imprezy i w jednym z namiotów byłam ja, moja siostra i mój tato. Kicha trochę, ale wolałam tak, niż nie pojechać wcale. A pilnował nas ojczulek :)))
-
2008/08/22 19:57:28
To były wyprawy. Cała noc pociągiem, na jednej nodze. Nad ranem przesiadka, krótka kimka na dworcu i w PKS. Potem ledwie trzykilometrowy spacer lasem i już. Ech, Mazury.
-
2008/08/22 23:28:34
i fajna spinka na włosach:)
-
2008/08/23 00:51:48
kurcze, to mnie zmartwiłaś, że tego doświadczenia przybywa z włosami - ja jutro idę do fryzjera. Cholera. Nigdy nie byłam pod namiotem, znaczy na wakacjach pod namiotem. Rodzice nie mieli siły na namioty. ech...
-
2008/08/23 11:41:42
dzień dobry. O, już południe. Dotarliśmy wczoraj na gryla, było przyjemnie, obrzarłam sie kiełbasą do obłedu :)

100, a wiesz, że mnie nigdy nie ciąnęło pod namiot z "paczką" jak byłam nastolatką?
Bynajmniej nie dlatego, że nie iałam "paczki" :)

Klaudyna, nie byłam jeszcze na MAzurach. Moi rodzicew zamienili namiot na domek na kółkach i poznają MAzury od 2-3 lat...

maganuna, dziękuję. To motylek (hehehe) a skrzydełka ma na takich sprężynkach i podskakują przy najmniejszym ruchu - nie wątpię, że gdzieś jeszcze taką mam. Chciałabyś? :)

melasa, to gdzie spędzałaś wakacje, żeby woda była w pobliżu? Kolonie jakieś?
Napisz jak Ci fryzjer zrobił :)
-
2008/08/23 12:39:32
tak - wyjeżdżałam na kolonie, czasem z rodzicami, czasem z koleżankami. Generalnie, moi rodzice starali się nauczyć mnie tego, że wakacje nie są do niczgo potrzebne. Nie wiem w ogóle skąd wpadli na taki pomysł.
Fryzjer dobrze, ale ja się podcinam tylko odrobinę, bo mam w miarę krótkie włosy - takie, żeby mi na laboratorium nie przeszkadzały, gdyż mogłyby się zapalić, albo w coś wkręcić. Może z tym wkręceniem przesadziłam ;)
-
2008/08/23 17:26:59
4 ty
Wyczuwam jakieś napięcie. Czy ja coś nie ten ? Zła na mnie jesteś, czy co?
-
2008/08/23 18:11:18
,elasa, dobrze, że Cię posyłali na wakacyjne kursy dokształcające...

Klaudyna, oczywiście, że nie jestem na Ciebie zła :*
-
2008/08/23 21:27:58
robię test, mam nadzieję że życzliwie spojrzysz bylebyś się nie przyznała:))
-
2008/08/23 21:35:21
Nigdy nie byłam na wakacjach pod namiotem. :(

PS. Ja to vibrio_cholera, jeśli pamiętasz. Ta od ziemniaków. Hasła zapomniałam na tamtym koncie.
-
2008/08/23 21:45:22
jejku! ja uwielbiam takie rzeczy:) jeśli zamierzasz się takich sprężyniastych motyli pozbywać, to zawszem chętna:] co prawda muszą mi nieco włosy odrosnąć...
-
2008/08/24 12:13:15
dan, test czego? Okolic Krynicy i nowego aparatu fot.? ;)

pesymistyczne, vel VIBRIO, którą oczywiście pamiętam! Wybierz(cie) się pod namioty - fajnie jest.
PS. Ale dlaczego taki pesymistyczny nick? Przecież Ty kipisz szczęściem i optymizmem...

maganuna, podeślij mi adres na priv, wyślę pod koniec września. Do cedro paczka dotarłą to i Ciebie sięgnie ;)
-
2008/08/24 22:31:16
jesteś cudowna:) prześlę, jak już będę wiedzieć, gdzie zamieszkam, a to pewnie włanie koniec września będzie:)
-
2008/08/25 17:00:25
z rodzicami pod namioty nie jeździłam nigdy. raz byliśmy w domku kempingowym, ale skończyło sie moim zapaleniem płuc. więc już tylko morze lub góry.
teraz jeżdżę. ale w tym roku mam już dość namiotów x)
namiot tworzy taką niezwykłą atmosferę do nawiązywania przyjaźni.
-
2008/08/26 09:25:21
maleńka, znaczy się układ odpornościowy Ci się wyrobił ;)
O tak, biwak sprzyja poznawaniu nowych ludzi w sosób naturalny i z definicji, niemalże :)
-
2008/08/27 18:35:28
To tylko złudzenie. Ja jestem bardzo pesymistycznie nastawiona do życia.
Lubię się pozytywnie rozczarowywać. :) [oksymoron] :)
-
2008/08/28 11:34:43
vibrio vel pesymistyczne, żyjesz tak trochę "na pół gwizdka" ;)
-
2008/08/29 15:11:32
Bom jeszcze młoda i głupia. ;)
Ale mimo mojego pesymizmu nie rezygnuję z żadnego wyzwania czy marzenia.
-
2008/08/30 12:20:34
vibrio, :)