I am a kind of magic
Blog > Komentarze do wpisu

Cień.

Są ludzie, którzy rzucają cień po to, żeby inni mogli w nim żyć. Jeśli rzucacie cień, upewnijcie się, że osoby w nim żyjące są szczęśliwe.

W Żabce kolejka była. Uciekł mi autobus, a że do następnego miałam 20 minut, rozglądałam się po Placu Teatralnym. Z teatru dobiegały przepiękne dźwięki. Tosca. Świeciło wrześniowe słońce.
Pomyślałam, że to piękny moment i piękne miejsce, żeby odejść w pięknym stylu.
Nawet byłam odpowiednio ubrana i miałam do tego odpowiednie buty – białe, zaokrąglone, wiązane. „Nie spadną mi z nóg” pomyślałam. Poczekałam na zielone światło i przeszłam z przystanku na plac przed teatrem. Porzuciłam torebkę przy fontannie i przyjęłam pierwszą pozycję baletową, zastanawiając się z uśmiechem czy pamiętam ten układ sprzed lat – mój pierwszy i jedyny oficjalny solowy występ taneczny. Do muzyki z Toski.
Ręce popłynęły pierwsze i pociągnęły za sobą resztę ciała, to łącząc się to znów oddalając od siebie. Pomimo nieznośnego bólu, który towarzyszy mi od czasów kontuzji, nie poddałam się tylko banalnym półpalcom i pociągnęłam kilka point. [Beton jest absolutnie niewdzięczną nawierzchnią do tańca!] Plié, chasé, chaines – nie oszukujmy się – trenerka nie wypuściłaby mnie w takim ich stanie na densflora :)
Dlaczego, ach dlaczego nie da się tańczyć z zamkniętymi oczami… Ręce w górze na prawo, delikatnie złączone i w jednej linii ze stopami, biodra w lewo, przejście wyglądające jak upadek tancerki, włosy w nieładzie, a potem znowu spokojnie, powolutku broda go góry, oczy utkwione w marzeniach, twarz oświetlona niewidzialnymi reflektorami. „Boże” – pomyślałam – „Ty jeden wiesz jak nie znoszę w sobie niekonsekwencji, jak bardzo chcę nad wszystkim panować do granic absurdu, ale za to, że nie panuję nad żadną komórką mojego ciała, gdy ono tańczy – dziękuję Ci”.
Muzyka się skończyła. Gdy muzyka się kończy – umieram i nawet nie słyszę oklasków.
Nieżywa, albo jak kto woli – nieobecna – tańczę dalej bez muzyki, jeśli wydaje mi się, że nikt mnie nie widzi, albo gdy mnie to nie obchodzi.

„Błogosławieni ci, którzy nie mają nic do powiedzenia i nie próbują ubrać tego w słowa”.
Szczęśliwi Ci, co mają mój numer telefonu ;)

PS. Niech mi ktoś opowie jak wyglądał pogrzeb 4wymiaru – były momenty? ;)


Image Hosted by ImageShack.us




wtorek, 22 września 2009, 4wymiar

Polecane wpisy

  • Szczęśliwego Nowego Roku

    Czasem zadziwia mnie, że to miejsce, ten blog, 4 wymiar, jeszcze istnieje... I że kiedyś miało dla mnie takie ogromne znaczenie. Wiecie, w czasach, gdy nie było

  • Szczęśliwego Nowego Roku

    Dzień dobry. Jak co roku rok się skończył i kolejny się zaczyna. Przydałoby się choć jedno spektakularne wydarzenie do wspomnienia. Nieco ponad dwa tygodnie tem

  • Kocham Cię

    Miłość fajna jest. Fajnie jest ją dawać i dostawać. Ostatnio pomyślałam sobie o takim wylęknionym przeświadczeniu wielu z nas, jakoby ludzie za często mówili KO

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2009/09/23 01:12:35
Nie..chybnie kończy się ten taniec słów i snów i zmysłów?
-
2009/09/23 08:40:02
Nie wiem, jak wyglądał pogrzeb 4w, ale wiem, że chciałbym Ją zobaczyć w tańcu, kiedy jeszcze żyje.
Poza tym nie zrozumiałem notki. Poczekam na komentarze, one czasem pomagają :)
-
Gość: , 87.204.0.*
2009/09/23 12:33:23
Czwarty
Byłem tam i wtedy - przed chwilą. Widziałem kobietę-motyla w tańcu bez muzyki. Nagle wszystko znikneło - ktoś szarpnął za klamke...
-
2009/09/23 13:31:41
treść patrz powyżej (nie podpisałem się)
-
2009/09/23 20:08:50
ja też nie rozumiem przesłania notki, ale podoba mi się:) że niby żyjesz we własnym cieniu, siebie sprzed lat? nic nie kumam:)
-
Gość: blog.eater, *.aster.pl
2009/09/23 22:27:20

Trumna apatycznie tańcząca na przystanku, a potem w autobusie? Bez pasji i bez przekonania, bo nie ma muzyki. Nie jestem pewien.

Komórki ciała Czwartego zamieniające się w motyle? Na oczach przechodniów i bloggerów. Jedna komórka - jeden motyl. Miliony.

Nie umiem stworzyć partytury pogrzebu, który by współgrał z takim rodzajem śmierci :)
W związku z czy przyjmuję nietzsheańskie błogosławieństwo Czwartego. W ciszy.

Będę śledził alterantywne scenariusze pogrzebu (jeśli ktoś opublikuje tutaj)

Spoczywaj w spokoju!
-
2009/09/23 23:53:32
Te stopy zagarnęły dużo przestrzeni cieniowej, będą momenty.
-
2009/09/23 23:58:12
I jeszcze zagarną :)
-
2009/09/24 08:40:30
"Są ludzie, którzy rzucają cień po to, żeby inni mogli w nim żyć. Jeśli rzucacie cień, upewnijcie się, że osoby w nim żyjące są szczęśliwe."

To zdanie najbardziej zastanowiło mnie i nie dlatego, że jest napisane grubą czcionką. Jest dla mnie niejako moralizowaniem na temat nadopiekuńczości, stworzenia klosza ochronnego nie pytając drugą osobę, czy sobie tego życzy, czy tego potrzebuje. Są osoby, które tego potrzebują, lubią czuć takie ciepło, troskę, prowadzenie za rączkę. Ważne jest aby osoba która "matkuje" poznała potrzeby tej drugiej strony i nie ubezwłasnowolniła jej pomimo silnych instynktów opiekuńczych.
W tematyce pogrzebowej niechętnie wypowiadam się, nie lubię pisać o śmierci osób żywych i w pełni sił, co nie znaczy, że nie myślę o tym.
Ten taniec przy fontannie odniosłabym jakby do lotu, tańca wolności, oderwania osoby która jest w cieniu. Osoba tańczy, wyrywa się spod klosza, a kiedy muzyka milknie znowu wraca do swojego cienia i to jest jej pogrzeb.
To moje pierwsze przemyślenia.
-
2009/09/24 10:50:03
oksyd74
Mowa tu o osobach które rzucają cień a nie w nim zyją. Nie wiem skąd Ci się taka interpretacja nasunęła :)
Stokrotko
Jeżeli Czwarty jakiś fragment tekstu wyróżnia to dlatego, ze jest kluczowy, dlatego nie dziwi mnie też, że najbardziej Ciebie zastanowił. Uważam, że dopatrujesz się czegoś czego tam nie ma, nie widzę tam nadopiekuńczości. Osoby, o których mowa nie rzucają cienia po to żeby kto kolwiek mógł się w nim skrywać. One rzucają cień wielkością (nie mylić z gabarytem) swej osoby w sposób naturalny, niewymuszony i niezależny od ich otoczenia. To otoczenie skupia się w okół rzucającego cień a nie jest przez niego ogarniane "kloszem ochronnym". Chodzi tu o jakiś rodzaj świadomości odpowiedzialności, który spada na tego co rzuca cień, od tej osobu zależy bowiem czy jego otoczenie bedzie szczęśliwe lub przynajmniej czy nie będzie nieszczęśliwe z jego powodu.
-
2009/09/24 10:52:55
dwa ostatnie "jego" zamieńcze sobie na jej
Pozdrawiam Was
-
2009/09/24 11:29:43
ograniczony
Ja nie widzę nadopiekuńczości w tekście. Napisałam, że tak rozumiem to zdanie. Cień, dla mnie nie ma dobrego/pozytywnego hmmm klimatu, znaczenia, opisu itp. Dla mnie cień jest czymś negatywnym, bo jest odbiciem, jest tylko cieniem rzeczy realnych, namacalnych. Pisał o tym jakiś filozof i być może dlatego tak kojarzę. Życie w cieniu kogoś, rzucanie cienia, dawanie cienia nie jest (w moim odczuciu) dobre.
-
2009/09/24 12:50:19
Stokrotko
Zdanie to też tekst ale ok. Jasne można interpretować na różne sposoby jednak nie sadzę żeby autorka miała to na myśli. Pozatem cień jest nie tylko negatywną rzeczą, przypomnę tu na przykład fraszkę Jana Kochanowskiego "Na lipę". Czy życie w cieniu kogoś nie jest dobre? Zależy w czyim cieniu się stoi i o tym traktuje drugie zdanie cytatu z Czwartego.
-
2009/09/24 13:58:03
ograniczony
Ależ oczywiście, że zdanie to również tekst. Rzecz w tym, że ja czytając notkę nie wczułam się w to, co autor miał na myśli, wyraziłam, to co ja czuję.
Pytasz mnie, czy życie w cieniu kogoś jest dobre. Hmmmm. Zależy kto co lubi. Ja raczej jestem z tych co to wolą rzucać cień (jeśli obracamy się w tej konwencji) niż żyć w cieniu kogoś.
"Gościu, siądź pod mym liściem, a odpoczni sobie!
Nie dójdzie cię tu słońce, przyrzekam ja tobie," ;)

I nie napisałam jeszcze czegoś odnośnie notki. 4Wymiar, bardzo mi się spodobał Twój malowniczy opis tańca, tym bardziej, że wiem o czym piszesz. Ktoś porównał opis do tańca motyla i było to bardzo trafne określenie :)
-
2009/09/24 14:45:42
@ 4wymiar
"Niech mi ktoś opowie jak wyglądał pogrzeb 4wymiaru"
- No ja niestety niewiele z niego widziałem. Po prostu usłyszałem pukanie do drzwi... Nie zdążyłem nawet wstać, weszłaś sama.

- Jestem.
- Cześć dziewucha! W końcu!
- No cześć!
- Wcześnie jakoś.
- Tak, nie chciałam na to patrzeć.
- Rozumiem. Płakali?
- Płakali.
- Płakałaś?
- Nie... Choć głupio mnie ubrali.
- Heh, zuch dziewczyna. To siadaj, chcesz coś do picia?
- A można?
- Tu wszystko można.
- No to ja chcę tańczyć!
- Hmm. Zatem muzyka!

" były momenty?"
- Mmm. Wybrałem opcję bez akcesoriów.
-
2009/09/24 15:45:58
Billy Elliot


a że nie ma m nic ciekawego do napisania, to dołączę do błogosławionych ;-)
-
2009/09/25 14:02:42
Ale fajowo, że tu nikt nie udaje, że czegoś nie rozumie. Z resztą po co rozumieć? "Życie nie po to jest, by je zrozumieć, ale po to, by je przeżyć"
I drugi cytat, mój ulubiony: "Lepiej siedzieć cicho i wydawać się głupcem, niż się odezwać i rozwiać wszelkie wątpliwości".
hehe, milczę. Albo rzucam cytatami, bo sama takich mądrych bym nie wymyśliła.
Ostatnio to sama wymyśliłam tylko dowcip:
Co to są odrosty u blondynki?
Przebłyski inteligencji.
hehe
-
2009/09/28 12:28:07
Czwarty,
A co to? Jakiś milczący protest?
No jak to tak? Napisałaś, co napisałaś, ja bym chciał coś zrozumieć, a tu co?
-
2009/09/28 13:00:52
alex, ograniczony wyjaśnił już wszystko doskonale.
podobał mi się komentarz amjana.
Nie piszę bo nie mam nic do napisania (vide: motto)
Wpadnę tu z notką góra 2-3 razy w miesiącu.
Ci co mają do mnie sprawę to dzwonią.
Hough :)
-
2009/09/28 14:50:13
No jak tak, to tak.
-
2009/10/02 01:08:39
O-KRO-PNE zdjęcie. Buty świetne, nogi świetne(widziało się je tu i ówdzie), dłonie pewnie też, ale to zdjęcie okropniaste, jakieś takie babojędzowate i smutne..komentować mi się normalnie odechciało!!! a w sumie i tak nie miałam jak zwykle nic mądrego do powiedzenia:)
-
Gość: blog.eater, 94.75.121.*
2009/10/15 00:50:41
@Leniwa De: coś ty, to zdjęcie wygląda jak obraz malowany gęstą farbą i szerokim szorstkim pędzlem, albo szpachelką. Szkic olejny. Fajny efekt!
-
2009/10/15 09:06:35
blog.eater, sama malowałam ;D