I am a kind of magic
Blog > Komentarze do wpisu

Wojna i cukier.

Na fali poprzedniego, oszczędnościowego, wpisu.

Kto nie widział co się dzieje w sklepach w słodkiej kwestii cukru ten nie widział papieża w Rzymie.
Ja też bym nie dostrzegła, bo sama zużywam około kilograma cukru na kwartał, ale byłam w domu na wsi. A u rodziców - wiecie, chleb, sałatki, ciasto do kawy i te sprawy.
W sobotę mama zaopatrzyła naszą wesołą ekspedycję w listę zakupów.
Zahaczyliśmy o Biedronkę. Odhaczyliśmy wszystkie pozycje. Oprócz tej w której mama napisała "2 kilo cukru". I tu pierwsza "lampka" w myślach: dlaczego tylko dwa kilo? Przecież zawsze kupujemy zgrzewkę?
No nic. Biegamy, szukamy. Cukru nie ma. Pytamy Panią z Biedronki a ona pokazuje na duży napis zrobiony mazakiem "cukru brak".
Czytamy napis. Do mnie nie dociera. Patrzę czy do reszty dociera. Patrzymy wszyscy na kartkę mamy i na napis mazakiem. Konsternacja. Bo jak to? Nie możemy kupić czegoś z listy? W DZISIEJSZYCH CZASACH?
Nogi się pode mną uginają, bo jak byłam mała to się za cukrem wystałam wiele godzin. Z kartką w ręku. A potem widziałam czołgi pod kaplicą.
Perlisty pot paniczny występuje mi pod kolankami. Patrzę z desperacją na Siostrę. "I co teraz?" - krzyczą moje oczy.
Siostra dorastała już w kraju mlekiem i miodem płynącym, a przynajmniej w takim, w którym za cukrem z kartką nie stała a czołg widziała pewnie tylko w roli obiektu do zwiedzania. I na pewno do niej nie celował.
Siostra odgarnia grzywkę ("trza by obciąć, bo już rzeczywiście za długa" myślę głupio) i proponuje odważnie "to może kupimy gdzieś indziej" :)

Poszliśmy gdzieś indziej.
Cukru w bród. Ale i tak łapiemy każda po dwa kilo.  Co w reku to i na rachunku. Patrzę na cenę i puls mi w ogóle nie zwalnia!
Ile?
ILE?
Fucking hell! ILE?!?!? # *!@#$%^
4,29.
Odkładam swoje dwa kilo na półkę.

Wnioski nasuwają się same:
1. Idzie wojna.
2. W Polsce brakło buraków.

W związku z ceną cukru ogłosiliśmy w domu embargo na ciasto do kawy i samą kawę z cukrem.
Cukru nie używamy. Cukier GROMADZIMY. Na wypadek wojny.
Stawiamy go na półce i delektujemy się jego widokiem. Gościom podajemy w małej cukierniczce, z mniejszą, niż zwykle, łyżeczką. Gości częstujemy czekoladą a nie ciastem biszkoptowym.

Przeglądamy odzież, frywolne sukienki palimy w piecu, zostawiamy tylko ciepłe ciuchy bo tylko takie się przydadzą na wojnie przecież.
Tańczymy w kręgu rzucając zaklęcia, czytamy poradniki o uprawie buraków.
Ale wciąż nie kupujemy słodzika ;)

Słowo na dziś - nie pytaj co możesz zrobić z cukru. Pytaj co cukier może zrobić z Ciebie.

poniedziałek, 28 lutego 2011, 4wymiar

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2011/02/28 12:41:55
Haaaaaaa!!!!!!!!!
Ale jaja!! Wiesz, że miałem napisać o tym pod poprzednią notką?!
Też zauważyłem - u mnie cukier 4,20. Jak żem go kupował tom pomyślał "Kurwa, co do chuja?!".

Ciekawe jaki udział cukru zużywanego w przemyśle spożywczym idzie konkretnie na słodycze, napoje słodzone itp. Gdyby ludzie przestali żreć słodycze, zmniejszyłoby się zapotrzebowanie i nie byłoby deficytu cukru tam gdzie jest cholera naprawdę potrzebny, tj. do słodzenia pieprzonej herbaty i pieczenia smacznego pieprzonego ciasta na cholerną pieprz(o)ną niedzielną wizytę.

Pamiętam jeszcze parę lat temu (może więcej niż parę) to myślano co by to nowego z tych pieprzonych buraków cukrowych robić bo był nadmiar.
Dziwna sprawa.
Trzymaj dziołszka rękę na przysłowiowym pulsie i przekazuj nam te pieprzone kurde nowiny z frontu.
-
2011/02/28 15:44:44
Dedykuję Ci zatem Czwarty piosenkę kabaretu Otto:

Ćwierkają wróbelki od samego rana:
"Wódka podrożała, Marysiu kochana!"
A Marysia na to, śmiejąc się wesoło:
"Nakupiłam cukru i pędzę...
i pędzę...
i pędzę do domu!"
-
2011/03/01 01:51:40
chyba mam jakieś niedobory cukru, bo położyłam się tylko na chwilkę po dobranocce i obudziłam dopiero teraz. a miałam przygotować pracę do druku, no bladź.

amjan, słyszałam dziś w radio, że cukier to samo zło - jak Ci kobitka posłodzi herbatę zanim ci powie, że bzyknęła Twojego najlepszego fąfla (mówię o koledze, nie o psie) to ten cukier w Twojej herbacie spowoduje, że będziesz na nią mniej zły. czy to nie straszne?

cukier manipuluje!

ogr, lepiej żeby cukier staniał do lata, bo wino będzie zbyt gorzkie na zimę ;)
-
2011/03/01 11:04:50
"no bladź"
- Zajebiste, biorę.
-
2011/03/01 11:53:37
to dziwne. myślałam, że podłapałam to słówko właśnie od Ciebie, amjanie!
-
2011/03/01 15:45:45
Zajebiście! No to biorę spowrotem, Czwartko!
-
2011/03/01 19:24:16
Wojna i cukier - unijne Toystory zamiast Tołstoja okraszone pełgającymi wszędzie zmutowanymi biedronkami. Rok 1984 może się schować.
Zresztą o czym tu mówić, serce którego domu bije jeszcze pod narzutą, w porządnej wersalce do magazynowania?
Jest jednak ostatni ratunek: zamiast okopów z worków z cukrem, przywróćmy na ziemiach polskich plantacje trzciny cukrowej.
-
2011/03/01 22:31:13
i zatrudnijmy na nich Chińczyków, żeby nadać całości neokolonialny sznyt.
dziecisawazne.pl/chinczycy-podrabiaja-ryz/
-
2011/03/02 00:27:07
jakiż ja miałam cudny komentarz..jakie wywody na temat cukru i innych produktów żywnościowych..ech. i poszłam do dzieci, nie wiem po co, bo same przecież zasypiać potrafią i bateria wzięła i padła. kij jej w styki i tak zostawię ślad. wspomniałaś o biedronce, to ja ci przytoczę rozmowę z moją szwagierką, która zakupy robi w sklepach dla ludzi sytuowanych, czyli makro (bo wiesz, tam dostają kartę wstepu tylko byznesmeny):
-i wiesz i jeszcze sobie przypomniałam, że cukru nam brakuje no to wzięłam dziesięć kilo i patrzę na cenę a tam 4,60!!
-to po co w makro kupujesz jak na wojnę w dziesięciopakach (taki wymóg, no przecie sprzedaż hurtowa) do biedronki pojedź, kupisz za 2,60
-jasne, w tym sklepie dla biedoty..
-
2011/03/02 08:42:32
amjan, no cóż. na zdrowie :)

melle, wiem o czym mówisz w kwestii wersalek. nie wiem skąd, ale wiem :)

leni, Twoja szwagierka jest zatem po prostu dorobkiewiczem. bo wśród byznesmenów, których ja znam panuje coraz szersza opinia, że kupować w biedronce to ani grzech ani wstyd. mój szef np. ze zdziwieniem niejakim zauważył ostatnio, że pod biedronką coraz lepsze fury parkują. obok jego bmw ;)
-
2011/03/02 19:27:38
aleś mnie ubawiła:) a to u Was i tak tani, ja ostatnio kupiłam cukier za 4,50 :)
-
2011/03/02 21:22:10
@ oksyd74
Gówno wiesz o życiu, bejbe. Przecież Leniwa kupuje cukier za 4,60zł. Ja to już za 5 złotych nawet kupuję, kilogramami. Raz to za 6,10 kupiłem, dasz wiarę?
Co Ty wiesz - nic nie wiesz. Za 4,50 to ja bym herbatę trzema łyżeczkami słodził.
Aleś mnie ubawiła.

@ 4wymiar
"melle, wiem o czym mówisz"
- I to jest najlepsze! :)))
-
2011/03/02 22:17:44
4,
wiesz pewnie tylko dzięki Mrożkowi. [amjan, jak Ci przyfasolę..! No.]
Tak się składa, że mam trzy wersale do oddania w dobre ręce - mocno, excusez le mot, zrypane ale pakowne dalej jak ta lala.
Ty rychtujesz strych, ja rozbieram do naga historyczne mieszkanie, w swojej dziupli gromadząc wyniesione biżuty pamięci i ucząc się siedzieć prosto przy sekretarzyku. W tej pozycji zginę od szrapnela. Postanowione.
www.youtube.com/watch?v=56hiB4eTzBE&feature=related
p.s. Świat stanął na głowie: Twoja mama zbiera cukier, mojej wyłączył się agrobiznesowy sejsmograf, łazi tylko nerwowo między tymi wersalkami i do mnie ze zniecierpliwonym ponagleniem w te słowy: 'mellusiu, gdzieś tu było prącie, żeby po niej przejechać'. A potem 'sprawdź czy dobrze się spuszcza'.. Karnawalizm-karawanizm jak to zwykle przed pewną zagładą.
-
2011/03/02 22:42:21
"amjan, jak Ci przyfasolę..! No."
- Bo wiesz, po tej notce stwierdziłem, że już nie będę nikomu cukrować.
-
2011/03/02 22:54:28
grunt, żebyś dalej raczył buraczyć!
-
2011/03/02 23:31:07
zajeżdżam ci ja dzisiaj do biedronki, parkuję mojego chryslera voyagera na dwóch miejscach parkingowych (za duże to bydle, albo ze mnie marny kierowca, dlatego jeżdżę grubo po 20ej i nikt się nie ciepie, bo parking pusty) wchodzę, pakuję do koszyka to co zwykle i zastygam przed paletą z cukrem jak żona Lota...cena cukru 3,60! co tam, że droższy niż tydzień temu o złotówę, najgorsze, że paleta jest pusta!!!
zło zatacza coraz szersze kręgi...
-
2011/03/03 00:07:30
@ Melle
Jeszcze jedna taka obraźliwa odżywka i dostaniesz z dynii.
-
2011/03/03 00:32:41
obawiam, że możesz sobie pouderzać najwyżej dynią w stół ale strategiczniej grochem o ścianę - może chociaż nożyce się nie odezwą..
-
2011/03/03 01:31:10
a dajcież sobie z liścia:)
-
2011/03/03 08:18:29
leni, Ty się ciesz, że tego cukru nie było, bo przyoszczędziłaś! zaczniesz kupować cukier i ani się obejrzysz a będziesz musiała sprzedać samochód, a to jest bardzo fajny samochód :)

melle, Mrożek, Mrożek. taki pisarz. a może tancerz? ;)

oksyd, to już chyba się zaczyna opłacać kupować ten ciemny, burżujski, do herbaty ;)

-
2011/03/03 09:52:48
amjan nie wyzywaj się, okej? :)

Czwóreczko, a po co słodzić w ogóle?
-
2011/03/07 12:56:11
oksyd, z przywyczajenia ;))