I am a kind of magic
środa, 31 stycznia 2007

Był sobie raz mały Jasió Śmierć, najmniejszy i najmłodszy był ze śmiertelnej rodziny. Przez długi czas rodzice nie dopuszczali Jasia do żadnej poważnej roboty. Karol z Bianką obskakiwali większość konfliktów zbrojnych na północy a Bartek z Kazikiem urzędowali na południu. Mama Śmierć, Henryka (kobieta o niebywałym doświadczeniu w swoim zawodzie) miała pod kosą szpitale i kościoły, senior rodu, Dorian Śmierć, zajmował się Ameryką…. i tak dalej. A Jasió nie miał nic, bo był młody i romantyczny, a kosa jego wolna i miłosierna...

 

Cdn.

3 miesiące temu moja koleżanka wprowadziła się do nowego mieszkania, które kupili dla niej rodzice. urządziła to mieszkanie 'ze smakiem'. w pięknych szafach powiesiła piękne ubrania, na pięknym parapecie postawiła piękne i bardzo zielone rośliny, skórzana kanapa przeglądała się w świeżo wycyklinowanej podłodze, na pięknych półkach ustawiła poważne, klasyczne książki oprawione w skórę, kafelki w łazience tryskały świeżością, naczynia kuchenne nie miały brudu, garnków tyle ilu miała mężczyzn a zastawa stołowa wciąż kompletna. nie miała telewizora.

2 miesiące temu moja koleżanka położyła się wieczorem do swojego pięknego łóżka i postanowiła że nie wstanie z niego następnego ranka ani następnego ani następnego, nawet po to by zmyć brud z garnków i pozamiatać talerz który się potłukł tego popołudnia i uczynił jej piękna zastawę stołową niekompletną; niedoskonałą.

1 miesiąc temu moja koleżanka wstała z łóżka i przemowiła do wszystkich którzy odwiedzali ją w jej depresji żeby się wynosili do swoich domów i przestali nosić jej błoto na parkiet. wszyscy wyszli ze strachem w myślach - dobrze było mieć kogoś takiego jak moja koleżanka kto leżał w łóżku z depresja i komu można było poopowiadać o swoich problemach a potem pomyśleć 'jednak nie jest ze mną tak źle, biedna M...' moja koleżanka zamówiła cykliniarzy, wyrzuciła zasuszone rośliny z parapetu, umyła kafelki w łazience i kupiła telewizor…