I am a kind of magic
poniedziałek, 28 lutego 2011
Na fali poprzedniego, oszczędnościowego, wpisu.
środa, 23 lutego 2011
W życiu każdego człowieka przychodzi taki moment, że musi zaoszczędzić trochę pieniędzy.
Jak oszczędzacie pieniądze?
Stała wpłatą na konto oszczędnościowe tuż po otrzymaniu wypłaty?
Wrzucaniem do skarbonki wszystkich monet o określonej wartości (np. dwuzłotówek)?
Jak ograniczacie codzienne wydatki?
Rezygnujecie z jogi i pozostawiacie sobie tylko ściankę wspinaczkową?
Ograniczacie kino i księgarnie na rzecz dvd i biblioteki?
Zamieniacie Almę na Biedronkę?
Przestajecie kupować waciki (wersja dla kobiet) i Gilette (wersja dla mężczyzn)?
 
środa, 16 lutego 2011
Drewniany, kolorowy bączek, jaki każdy z nas powinien był mieć w dzieciństwie będzie oficjalnym gadżetem prezydencji Polski w Unii Europejskiej, która rozpoczyna się oczywiście 1 lipca.
Bączki będą miały cztery rodzaje wzorów: łowicki (yeah!), opoczyński (?), kurpiowski (hm, chyba kojarzę) i kujawski (nie jestem pewna czy dobrze kojarzę).

“Bączki posłużą jako upominki artystyczne polskiej prezydencji, wręczane na spotkaniach organizowanych zarówno w kraju, jak i zagranicą”.
Ponadto w uzasadnieniu Ministerstwo podaje, że bączek ma symbolizować, że Polska to młody duch Europy, kraj z energią i gotowy do zmian.

6200 zestawów (dwa bączki w zestawie) po 130 pln za zestaw = 806.000,00 pln netto.

Pomysł bączka na razie mnie bawi.
Bo jak ma nie bawić?
Bo z czym się kojarzy bączek to wszyscy wiemy.
[z czymś co trzeba wprawić w ruch siłą zewnętrzną aby się szybko i intensywnie przez chwilę kręciło]

Niniejszym zakładam Ruch Obrony Bączka.
Bo na pewno będzie trzeba Go bronić!

Image Hosted by ImageShack.us



wtorek, 15 lutego 2011
No dobrze. Skoro Dzień Przymusowego Seksu mamy za sobą to popatrzcie sobie jakie brzydkie zdjęcia robi mój aparat.
poniedziałek, 14 lutego 2011

Z okazji Walentynek życzę Wam duuużo zdrowia, bo do Miłości trzeba mieć zdrowie :)

PS. Polecam zeszłoroczną notkę Walentynkową >>>


czwartek, 03 lutego 2011

Jak długo za długo pracujecie?

Przeciętny człowiek, taka Czwarta na ten przykład, pracuje 8 godzin dziennie, 40 godzin w tygodniu w przeciętnie trzymiesięcznym okresie rozliczeniowym.
W tym roku, według ślicznego, zielonego Harmonogramu Czasu Pracy, przeciętna Czwarta przepracuje więc 252 dni czyli 2016 godzin.

Księgowe bla bla bla różnie się ma do rzeczywistości.
Godzin pracy i ich odbioru pilnuje się tak naprawdę tylko w urzędach i każdy dorosły człowiek pracujący "u prywaciarza" albo w korporacji [brrr] zdaje sobie sprawę, że czasem trzeba zostać "po godzinach", które albo są płatne albo nie.
Umówmy się - bardziej nie. Zwłaszcza jeśli jest to "głupie" pół godzinki dziennie.

Od 252 dni pracujących w roku 2011 odejmijmy 26 dni urlopowych przeciętnej Czwartej i mamy 226 rzeczywiście przepracowanych dni. Bo przeciętna Czwarta na bezpłatny urlop nie chodzi i choruje rzadko.
Te 226 dni pomnóżmy przez te pół godzinki.
113 godzin...
Jak przeciętna Czwarta pomnoży to przez stawkę godzinową netto to wychodzi, że dla pracy poświęci w tym roku wypasioną wycieczkę do Egiptu. Z szampanem, fajerwerkami i striptizem faraona.

Dlatego przeciętna Czwarta spędza w czasie godzin pracowania te "głupie" pół godziny na zaprzyjaźnionych blogach i na swoim też :)

Idźcie i czyńcie podobnie.