I am a kind of magic
niedziela, 29 listopada 2009
wtorek, 24 listopada 2009

Zastanawialiście się kiedyś dlaczego widok starszej pary trzymającej się za rączki jest taki wzruszający?
Może dlatego, że wyglądają jak młodziki? Pewnie też dlatego, że przetrwali różne burze (nie wiemy przecież z reguły ile czasu są razem - może tylko tydzień, ale zakładamy, że wiele wiele lat...).
Na pewno wzruszamy się też dlatego, że też byśmy tak chcieli - dożyć chwili, w której na starość jest kogoś potrzymać za rączkę (bo i za co innego można potrzymać w autobusie czy na cmentarzu).
Bo to romantyczne jest... :)

Gdy młodzi ludzie, tak przed trzydziestką, idą POD rękę, to budzi zupełnie inne uczucia - zdziwieniem bym to nazwała i kwituję uśmiechem. Pod rękę chodziłam kiedyś z mamą albo tatą do kościoła. Z Siostrą albo koleżanką chodzę pod rękę gdziekolwiek - jak jest zimno i wietrznie (jak dziś) - bo tak jest cieplej.
I pod rękę chodzę z Majkelem, który czasem to swoje ramię mi wciąż podaje.
I to też jest (dla mnie) wzruszające ;)


poniedziałek, 23 listopada 2009

Jest taka presja, żeby ludzie pracujący efektywnie i aktywnie spędzali weekendy.
No więc w sobotę zakładałam z Ojcem podłogę. Panele, konkretnie rzecz ujmując. Ładne, dobrej firmy. Te takie "na klik" co niby się łatwo zakłada, ale to nie pierwsze tego typu, które zakładaliśmy z Ojcem i wiadomo było, że jak ręką się nie walnie to nie kliknie - ręka mnie boli :(
Pokłóciliśmy się z Ojcem, którą stroną zakładać folię paroizolacyjną i stanęło na tym, że na połowie jest jedną stroną, a na drugiej połowie wg mojej wersji - wniosek: jedna połowa podłogi nie będzie gniła ;)
Co do wczoraj - oficjalnie ogłaszam sezon łyżwowy za rozpoczęty. Się ślizgałam :)
Uh, jaki aktywny weekend. Dobrze, że już poniedziałek. Niech żyje praca! ;)


czwartek, 19 listopada 2009

W sumie to nikt nie może zrobić nic, czego bym żałowała... ;)

piątek, 13 listopada 2009

Po co kupilibyście sobie broń, gdyby w Polsce można ją było posiadać tak łatwo i legalnie jak w Ameryce?


wtorek, 10 listopada 2009
niedziela, 08 listopada 2009
Jak się mieszka w jakimś fajnym miejscu, do którego przyjeżdżają nawet turyści, to często jest tak, że brakuje czasu i zacięcia, żeby to miejsce dokładnie zwiedzić. Tak miałam w przypadku Dublina, w którym mieszkałam ponad 2 lata. Ale gdy wiedziałam już dokładnie kiedy z niego wyjadę na zawsze, zrobiłam sobie ostatni weekend z Dublinem. Z wyłączoną komórką i włączonym aparatem cyfrowym, przespacerowałam się powoli ulicami, którymi zazwyczaj gnałam bez tchu.
wtorek, 03 listopada 2009
poniedziałek, 02 listopada 2009

Wyobraź sobie, że poznajesz kogoś nowego.
Ludzie zadają wtedy całe mnóstwo pytań: ile masz lat? Gdzie pracujesz? Czy masz kogoś? Jakiej słuchasz muzyki? Jaka jest Twoja ulubiona książka? Co myślisz o obecnym rządzie?...
Wszystko to teoretycznie pomaga im umieścić Cię gdzieś w zawiłościach odbioru drugiego człowieka. Na podstawie stereotypów, efektów halo itp. budują sobie Twój obraz; obraz tego kim jesteś na podstawie tego jaki jesteś.
A można pobyć cicho z nowo poznanym człowiekiem? Popatrzeć tylko na niego? Dlaczego to „przychodzi z czasem”?