I am a kind of magic
środa, 26 września 2007

Dlaczego ludzie upierają się, że czerpią szczęście Z CZEGOŚ?
Co czerpie się ze szczęścia?




wtorek, 25 września 2007

Oślepiająca biel otaczająca jej ciało ze wszystkich stron wdzierała się już w jej mózg. Skrzywiła się z grymasem bólu i mocniej zacisnęła powieki. Szum wiatraka denerwował ją a fakt, że nie mogła (nie powinna!) się ruszać przyspieszał jej, i tak już nerwowy, oddech.
Otworzyła na chwilę oczy i przerażona widokiem swojej twarzy, jęknęła cichutko. Ale przemogła obrzydzenie i zerknęła na resztę swojego nagiego ciała. Było sine, pokryte siateczką żyłek i nierównomiernymi plamami. Światło raziło ją strasznie, więc zamknęła oczy. Uspokoiła się nieco i postanowiła się w końcu rozejrzeć. „Duże to jak na trumnę” – pomyślała. Wzięła głębszy oddech i z przerażeniem stwierdziła, że czuje swąd palonego ciała – jej ciała!! Na jej oczach skóra zaczęła się marszczyć, pękać i wiedziała, że jak wstanie, będzie wyglądała na 80 lat! Przerażenie zmieniło się w zafascynowanie. Rozluźniła się. Poddała. Było jej ciepło i wszystko jedno... Nie chciała wychodzić.

Nagle światło zgasło, pozostał tylko szum wiatraka. Wstała zdezorientowana i ubrała ciuchy złożone przez nią samą w równiutką kosteczkę 10 minut wcześniej. Poprawiła włosy, wyszła, zapłaciła 10 złotych i goniona słowami „do zobaczenia w czwartek” wyszła. W głowie kołatała jej się jedna myśl: „nigdy więcej! Będę blada jak śmierć, ale nigdy więcej!!”



poniedziałek, 24 września 2007

/ zasłyszane w sklepie /
X - Wszystko już przygotowałeś na wycieczkę?
Y - Tak.
X - Sweter ciepły masz? Bieliznę zapakowałeś?
Y - Tak.
X - A szampon? Żebyś miał czym włosy myć?
Y - Mam. Kupiłem.
X - A mydełko?
Y - Mydełko też mam - jeszcze z zeszłego roku...


/ rozmówcy mieli ponad 35 lat... Siaba da, siaba da, siaba daaa, myyydełko Fa ;-) /



piątek, 21 września 2007

Nie/wysłane wiadomości.
Nie/naciśnięty guzik „zapisz”.
Nie/oddane opisem emocje.
Nie/poddane analizie uczucia.
Nie mój.
Nie swoja.
Pełna jestem
bez/nadziei
życia.

/ 20 wrze 2007 /




17:14, 4wymiar , Tfó
Link Komentarze (11) »
środa, 19 września 2007

/fragment listu sprzed jakiegoś czasu/


Sztuka ma cel.
Sztuka dla sztuki nie ma sensu.
Sztuka coś przekazuje.
Obrazki malowane w jaskiniach nie powstawały w celu ćwiczenia mięśni nadgarstka, lecz miały funkcję.

Gdybym chciała coś przekazać, co by to było i jak bym to zrobiła?
Nie starałabym się stworzyć dzieła sztuki - zostałabym nim.
Zostałabym eksponatem na jakiejś wystawie w jakiejś galerii.
Postawiłabym łóżko.
Położyłabym się na owym łóżku i umarła.
Jeśli by mi pozwolono... Nie wiem, jak na coś takiego zareagowałyby organizacje uzurpujące sobie prawo do decydowania o losie człowieka w imię jego praw.
Czy byłaby to sztuka?
Czy dostrzeżono by mój przekaz, czy po prostu nazwano by to sztuką dla sztuki, formą, która przekazuje to, że nie ma nic do przekazania?

A w ten sposób wyraziłabym bezsens istnienia.
I nic-nie-znaczenie śmierci.
Bo jeśli umrę, to co za różnica kiedy?
Umrę, więc co za różnica jak przeżyję życie - w ostatecznym rozrachunku i tak będę martwa; nie będzie mnie.

Jedno tylko mnie powstrzymuje - zanim umarłabym na tym łóżku, zaczęłabym na pewno śmierdzieć...

/ autorka listu żyje. nie ma depresji. nie jest kobietą o skłonnościach samobójczych. po prostu uważa, że nic, absolutnie nic, nie ma sensu, a na każdy cel cieniem kładzie się niechybny koniec życia ludzkiego. wydaje się osobą szczęśliwą. ma wielkie plany na życie. /

poniedziałek, 17 września 2007

/ Podczas skubania kaczki pęsetą /

X - Poleję jeszcze, bo tego się na trzeźwo, kuźwa, nie da robić! To najobrzydliwsza rzecz jaką w życiu robiłam!! ;/
X - No to polewaj i zapitkę jakąś daj.
X - Zimna herbata może być?
X - Rewelacja! Dawaj!!
X - No widzisz jak ja Cię dobrze znam! A Ty wychodzisz za mąż za innego /rotfl/
X - A bo to wiesz tak z zaskoczenia mnie wziął - człowiek się nawet nie zdążył porządnie zastanowić, a teraz już za późno - kaczki na weselny rosół zabite.
X - Ano widzisz, jedno "tak" za daleko i 10 kaczek martwych...



niedziela, 16 września 2007

Jak byłam malutkim, chudziutkim Czwartym, pośród nas, wiejskich dzieci, krążyła taka zagadka:
"-Co to za zagadka, dwie kulki i armatka?". Odpowiedź jest absolutnie absurdalna. Znacie?

W dorosłym życiu spotkałam się z wieloma absurdami, ale Irlandia obfituje w nie jak mało co.

Takie sobie np imię i nazwisko: Fachtna O'hAoda.
Mężczyzna czy kobieta?
Jak się to czyta??



piątek, 14 września 2007

Szklana szklanka wodą zalana
od połowy pusta.
Nie ma „nie wiem”,
jest tylko „boję się”.

Chwila jest zawsze, nic
nie widzisz patrząc wstecz.
Dotykaj by żyć!


/ 13 wrze 2007 /




19:11, 4wymiar , Tfó
Link Komentarze (2) »
czwartek, 13 września 2007

W oczekiwaniu...



...na swoją kolej :-)




/Fort Charles, dół Wyspy Deszczowców/

Może ja jakiś fotoblog założę...?

środa, 12 września 2007

Y - Słuchaj, mam taką prośbę
X - Uhm, zaskocz mnie ;)
Y - Kup mi krawat...

/ No zaskoczył ;/ TEGO się nie spodziewałam! Ale co to dla mnie - wybrać krawat dla kogoś, kto krawatów chronicznie nie znosi, pffff ;-)
Ciekawe tylko co będzie potem? Pozwoli mi prasować koszule? Zaraz - to się już stało... hmmm... Nie poznaję... tylko kogo? ;-) /



 
1 , 2