I am a kind of magic
czwartek, 01 lutego 2007

Jasió był szczególnie nieprzydatny, gdy trzeba było obsłużyć większe katastrofy, jakiś rozbity samolot, skutki wybuchu (po Hiroszimie płakał dwie godziny), powódź itd. Rodzina już nie wierzyła w Jasia ale on chciał próbować, chciał być jak jego wujek Tadek, który za czasów swej świetności załatwił całą Plagę, a obecnie, już jako emeryt, zajmował się Chinami.

Pan Dorian Śmierć wraz żoną, po zażartej dyskusji, zdecydowali, że Jasió może się sprawdzić w samobójstwach, bo przecież tacy samobójcy nie chcą żyć, nie walczą ze Śmiercią i będą wręcz oczekiwali aż taki Jasió ich sieknie swoją tępą kosą.

Wezwali więc Jasia i zapytali delikatnie (byli nowoczesnymi rodzicami i nie chcieli synowi nic narzucać) czy odpowiadałaby mu praca z samobójcami. Jasió bardzo chciał – rozumiał samobójców. Sam, biedaczyna, był kilka razy na skraju i raz nawet rzucił się na swoją kosę ale nikt z rodziny po niego nie przyszedł, bo akurat wszyscy z rozkoszą obserwowali jak ciocia Jadzia kosi w Bitwie o Śródziemie.

No więc Jasió się zgodził i miał zacząć następnego wieczora, bo akurat wypadała Wigilia...

cdn...

Część 1 >>>>

i nagle potrafisz

opowiedzieć Miłość

poznawałeś Ją

pięknie – boleśnie

 

gdy pozwolisz Jej odejść

nikt nie przyjdzie zapytać

dlaczego

kochałeś – cierpiałeś

nie będą rozumiane: Twój

strach

nadzieja

wahania

uniesienia

odejścia i powroty

przysypie piach

 

listop 2003

pięć lat powrotów

na chwilę

na zawsze

nigdy nie wrócą

starzeć się

równo ze starcami w moim wieku

przemijać koło życia

zamykane małżeństwem

zawieszone pieluchy

piersi

brzuchy

bezpiecznie kołyszą

czasem

marzą

giną

 

środa, 31 stycznia 2007

Był sobie raz mały Jasió Śmierć, najmniejszy i najmłodszy był ze śmiertelnej rodziny. Przez długi czas rodzice nie dopuszczali Jasia do żadnej poważnej roboty. Karol z Bianką obskakiwali większość konfliktów zbrojnych na północy a Bartek z Kazikiem urzędowali na południu. Mama Śmierć, Henryka (kobieta o niebywałym doświadczeniu w swoim zawodzie) miała pod kosą szpitale i kościoły, senior rodu, Dorian Śmierć, zajmował się Ameryką…. i tak dalej. A Jasió nie miał nic, bo był młody i romantyczny, a kosa jego wolna i miłosierna...

 

Cdn.

3 miesiące temu moja koleżanka wprowadziła się do nowego mieszkania, które kupili dla niej rodzice. urządziła to mieszkanie 'ze smakiem'. w pięknych szafach powiesiła piękne ubrania, na pięknym parapecie postawiła piękne i bardzo zielone rośliny, skórzana kanapa przeglądała się w świeżo wycyklinowanej podłodze, na pięknych półkach ustawiła poważne, klasyczne książki oprawione w skórę, kafelki w łazience tryskały świeżością, naczynia kuchenne nie miały brudu, garnków tyle ilu miała mężczyzn a zastawa stołowa wciąż kompletna. nie miała telewizora.

2 miesiące temu moja koleżanka położyła się wieczorem do swojego pięknego łóżka i postanowiła że nie wstanie z niego następnego ranka ani następnego ani następnego, nawet po to by zmyć brud z garnków i pozamiatać talerz który się potłukł tego popołudnia i uczynił jej piękna zastawę stołową niekompletną; niedoskonałą.

1 miesiąc temu moja koleżanka wstała z łóżka i przemowiła do wszystkich którzy odwiedzali ją w jej depresji żeby się wynosili do swoich domów i przestali nosić jej błoto na parkiet. wszyscy wyszli ze strachem w myślach - dobrze było mieć kogoś takiego jak moja koleżanka kto leżał w łóżku z depresja i komu można było poopowiadać o swoich problemach a potem pomyśleć 'jednak nie jest ze mną tak źle, biedna M...' moja koleżanka zamówiła cykliniarzy, wyrzuciła zasuszone rośliny z parapetu, umyła kafelki w łazience i kupiła telewizor…

 

1 ... 61 , 62